Dzisiaj będzie o tabu. Najbardziej istotnym z możliwych. Nie, nie o tym, o którym myślisz.
Największym z nich są tak naprawdę potrzeby. Zaniedbane. Nieuświadomione. Niewyrażone. A już na pewno niezaspokojone. Zamiast je zakomunikować, czekamy aż druga strona się ich domyśli albo błędnie uważamy, że przecież już powinna wiedzieć. Można tak funkcjonować w nieskończoność, jednak tu pojawia się ważne pytanie – po co?
Życie naprawdę można i zdecydowanie trzeba sobie ułatwiać zamiast nadmiernie komplikować. Dlatego też w dzisiejszym materiale, który tym razem kierujemy do Was, moje drogie, razem z Justyną mówimy o absolutnie fundamentalnych potrzebach, które ma każdy facet. Oczywiście, lista nie jest zamknięta. Uznaliśmy jednak, że te punkty należą do kluczowych.
Oglądając, odnieś to do własnych relacji z mężczyznami. Nie obwiniaj się ani nie katuj, bo nie o to chodzi. Zamiast tego wyciągnij konkretne wnioski, zastosuj to, co uznasz za stosowne i twórz bardziej świadome relacje.
P.S. Spokojnie, materiał dla mężczyzn (o tej samej tematyce) już wkrótce pojawi się na kanale.
Każdy z nas miewa trudności, jednak nie każdy sobie z nimi radzi. Na co dzień nie przyglądamy się temu, co dzieje się w naszym wnętrzu, tylko gonimy za kolejnymi rzeczami do odhaczenia na checkliście. Zawsze jest coś ważniejszego niż lepsze poznanie i zrozumienie tego, co jest w nas głęboko zakorzenione.
Nie ma się zatem co dziwić, że sięgamy po pomoc dopiero wtedy, gdy jest już naprawdę źle. Od 8 lat spotykam się z tym nieustannie. Można śmiało powiedzieć, że największą i najsilniejszą, choć na pewno nie najbardziej trwałą, motywacją jest cierpienie.
Taka jego ilość, od której w końcu mówisz „dosyć”! Nie zawsze jest to stanowcze, nie zawsze jest to pewna decyzja, jednak zawsze jest podejmowana wtedy, gdy sprawy mają się już naprawdę źle. Z racji tego, czym się zajmuję, ogromnie mnie to fascynuje.
Jeśli miałbyś na przykład otwarte złamanie, też czekałbyś, aż samo się zagoi czy jednak natychmiast udałbyś się do lekarza, żeby Cię poskładał? Jeśli nie znasz się na samochodach i w trakcie wycieczki rodzinnej Twoje auto odmawia posłuszeństwa, też udajesz, że nic złego się nie dzieje i ryzykujesz zdrowiem swoim i swojej rodziny?
Pewnie, że NIE!
Zatem dlaczego, jeśli chodzi o problemy natury psychiczno-emocjonalnej, zamiast się nimi zająć, stale odkładamy je na później? Przecież po rozwiązaniu tych trudności o wiele łatwiej żyć. Jest tego jakiś powód. Właściwie, jest ich nawet kilka. W materiale poniżej mówię o najczęstszych, a zarazem najbardziej ograniczających mentalnych barierach, które hamują nas przed rozwiązywaniem problemów już w zarodku. Zapoznaj się z nimi, uświadom którą najczęściej się posługujesz i zacznij stopniowo wprowadzać zmianę.
P.S Na tej stronie znajdziesz masę różnych możliwości do pracy nad sobą. Od produktów on-line, przez szkolenia i warsztaty po sesje indywidualne. Jeśli borykasz się z jakąś trudnością, nie czekaj aż sprawy naprawdę się pokomplikują. Działaj wcześniej. W końcu lepiej zapobiegać katastrofie niż gasić pożary.
Mamy początek roku, więc statystycznie, większość postanowień noworocznych, stawianych głównie na hypie emocjonalnym, już upadła. Jeśli jednak jesteś na tej stronie, przypuszczam, że masz do tego tematu trochę odmienne podejście i zamiast podążać ślepo za tłumem, wiesz w którą stronę idziesz w życiu. Niezależnie od tego jaki mamy obecnie rok.
Pierwszy film na kanale w 2020 pochodzi z dość nietypowego wydarzenia. Rozmowy z Wilkiem to spotkania w kameralnej grupie mężczyzn, które zależą w 100% od uczestników. Wszelkie rozwiązania, sposoby pracy i różne strategie, jakie otrzymują obecni, są dosłownie szyte na miarę ich potrzeb. Dzisiejszy materiał pochodzi z pierwszej edycji i jestem absolutnie pewny, że wyciągniesz z niego coś dla siebie.
Jeśli masz jakieś wątpliwości, czujesz, że stanąłeś w miejscu lub nie wiesz jak poradzić sobie z konkretną sytuacją, koniecznie przyjdź na kolejne Rozmowy z Wilkiem. Pamiętaj, liczba miejsc jest ograniczona!
Jak co roku, w swoje urodziny zamiast dostawać, wolę dać coś od siebie. Poniżej jest dość długa lista moich wniosków z ostatniego roku, które mocno wybrzmiały i niejednokrotnie skłoniły mnie do konkretnych przemyśleń. Pisałem je tak, by za rok na nie spojrzeć i zobaczyć, którymi z nich już w pełni żyję, a które wymagają dalszej pracy. Są ujęte w taki sposób, byś jak zawsze wyciągnął jak najwięcej dla siebie.
1. Co w środku, to na zewnątrz
Zbyt często traktujemy świat zewnętrzny jako przyczynę różnych życiowych trudności czy problemów. To nie tam jest przyczyna. Ona jest w Tobie. Jeśli masz w sobie burdel, to niezależnie od tego gdzie polecisz, zabierzesz go ze sobą. Mimo, że to nie jest wygodne, jeśli nie zrobisz w sobie porządku, absolutnie żadne czynniki zewnętrzne nie dadzą Ci poczucia spełnienia, szczęścia czy miłości.
2. Słuchaj siebie
Robienie czegokolwiek wbrew sobie to droga donikąd. Wydawać by się mogło, że to tak oczywiste, jednak wcale takie nie jest. Patrząc krótkoterminowo, nie raz zdarza się, że nie słuchasz siebie, ślepo przejmując się opiniami czy wnioskami innych. Ucz się tego, by w pierwszej kolejności słuchać siebie.
3. Umysł i serce muszą iść ze sobą w parze, inaczej nigdzie nie dotrzesz
To największy wewnętrzny konflikt, którego integracja powoduje ogromną transformację w życiu. Ostatnio przeczytałem o pięknej metaforze. Twój umysł jest jeźdźcem a emocje (serce) to słoń. Jeździec racjonalnie patrzy w przyszłość, planuje i obmyśla kierunek, jednak jeśli słoń zadecyduje, że idzie gdzie indziej, nie przekonasz go żadną logiką, tłumaczeniem czy świetnie skonstruowanym planem. Tak samo jest w życiu. Możesz pochopnie i emocjonalnie podchodzić do wszystkiego lub stale myśleć i obmyślać każdy krok. Jedno i drugie może bardziej ograniczać niż służyć. Jeśli jednak te dwie części grają do jednej bramki, dzieją się cuda.
4. Jeżeli praca nie daje Ci satysfakcji i poczucia spełnienia, to nie praca, to kolejna forma cierpienia
Tak, praca ma Ci dawać poczucie satysfakcji. Spędzasz tam 1/3 (a często znacznie więcej) życia. Jeśli nie robisz tego, co naprawdę kochasz, to co Ty robisz ze swoim życiem? Masz w sobie talenty i zestaw silnych stron, które jeśli zostaną odpowiednio podszlifowane, tworzą niesamowitą mieszkankę umiejętności. Poznaj je, wnieś na ponadprzeciętny poziom, nieustannie nad nimi pracuj i spraw, by były nieodłączną częścią czegoś, co nazywasz pracą. Tak, to długotrwały proces, ale niezbędny do tego, by czuć, że życie ma głębszy sens.
5. Jesteś tu po coś
Wierzę całym sobą, że życie ma głębszy sens. Naprawdę uważam, że każdy z nas ma w życiu pewien większy cel, który można nazwać wizją. Moją jest to, by uczyć inspirować i budzić w innych świadomość po to, by nie bali się wyrażać tego kim są, czego pragną i co czują. Dla niektórych to mogą być tylko puste słowa. Dla mnie to coś, co powoduje, że wracam na odpowiedni tor i nadaje sens każdemu dniu.
Jaki jest Twój głębszy cel?
6. Możesz więcej niż Ci się wydaje
Kojarzysz ten głos w głowie, który mówi Ci „nie dasz rady”, „nie zasługujesz”, „nie jesteś wystarczająco dobry”?
Łże. Mimo, że chce dla Ciebie dobrze, bo sami siebie potrafimy okłamywać i ograniczać najlepiej ze wszystkich, pamiętaj o tym, że on łże z pełną premedytacją. Nie walcz z nim. Nie zmieniaj. Pozwól mu być. Ba, podejdź do tej części siebie z szacunkiem i otwartym sercem. W końcu to część Ciebie. Tym samym jednak, nie wierz w te słowa. To tylko pewne myśli, które ktoś kiedyś wsadził Ci do głowy, a Ty niestety w nie uwierzyłeś. Nie musisz się z nimi utożsamiać, a tym bardziej ich urzeczywistniać.
7. Uciekamy w drobne problemy, by nie zająć się tymi większymi, które je powodują
Widzę to od lat. Zawsze jest tak wiele ważniejszych spraw, byleby tylko nie przyjrzeć się temu, co siedzi głęboko w nas samych. To szalenie niewygodne, ale to właśnie przed pewną prawdą na swój własny temat uciekamy najbardziej. Uważamy, że jesteśmy jedyni z naszym problemem i nikt inny nie przeżył czegoś podobnego. A są to jedynie iluzje, w które wierzymy właśnie po to, by nie popatrzeć pod pewną powierzchnię, bo tam znajdziemy masę syfu. To nie jest Twoja wina, że on tam jest. Każdy z nas przeszedł przez masę trudnych chwil, które ten brud nagromadziły. To jednak tylko i wyłącznie Twoja odpowiedzialność co z tym syfem zrobisz.
8. Nieprzepracowane emocje z przeszłości wcześniej czy później do Ciebie wrócą
Dzisiaj na wiele wydarzeń z przeszłości patrzysz zupełnie inaczej. Jednak to, co czułeś wtedy, gdy np. będąc małym dzieckiem, byłeś odtrącony przez swoich rodziców, miało na Ciebie większy wpływ niż możesz przypuszczać. Tak samo jak każda uraza w relacji z partnerem, każda sytuacja stresowa, w której byłeś absolutnie przerażony. To wszystko pozostawiło w Tobie dużo energii, która wychodzi na wierzch przy różnych zdarzeniach. Dopóki nie zrobisz z tym odpowiedniej pracy, te odczucia stale będą towarzyszyć Ci w życiu i ograniczać w najmniej spodziewanych momentach.
9. W życiu nie chodzi o Ciebie, a o to, ile ludzkich serc dotkniesz
Zbyt często patrzymy na świat widząc co najwyżej czubek własnego nosa. Między innymi stąd tak wielki strach przed oceną, jak i wiele innych blokad. W momencie, gdy zdajesz sobie sprawę, że tu wcale nie chodzi o Ciebie, a o głębię relacji, którą tworzysz, o to, ilu ludzi zainspirujesz, ile ludzkich serc otworzysz, życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Żyj tak, by ten świat był lepszym miejscem dlatego, że Ty się na nim pojawiłeś.
10. Bez samoświadomości jesteś w dupie
Coraz częściej widzę, jak ludzie cierpią z powodu niedopasowania do miejsca, w którym pracują, wyboru takiego, a nie innego partnera, zbyt wysokich lub zbyt niskich ambicji. Nie ma się co dziwić. Jeśli nie wiesz, kim naprawdę jesteś w środku, jeśli nie masz kontaktu z tą głęboko zakopaną i schowaną pod wieloma maskami najprawdziwszą częścią siebie, wchodzisz w narzucone Ci role, w które nigdy nie chciałeś wejść. To niby filozoficzne pytanie „kim jesteś?” jest o wiele praktyczniejsze niż mogłoby się wydawać. Więc kim i po co tu jesteś?
11. Mów wprost czego potrzebujesz
Często oczekujemy, by druga strona się czegoś domyśliła. Równie często wymagamy tego, że przecież już „powinna wiedzieć”. Tym samym, w tak banalny sposób utrudniamy sobie życie. Mów innym, co lubisz, a czego nie, czego potrzebujesz, a co Cię ogranicza. Przestań się bać tego, jak zostaniesz odbierany i bawić się w przewidywanie przyszłości. To i tak stek bzdur, które nieustannie produkuje umysł. Wyrażaj siebie. To, co czujesz. Tak, jak to czujesz.
12. Nie znasz drugiego człowieka
Założenie, że już „tak dobrze się znamy” to bujda na resorach. Każdy z nas nieustannie się rozwija i czasem przez jedno doświadczenie może się zmienić nasz sposób postrzegania wielu spraw. Nie zakładaj, że kogoś już tak dobrze znasz. To prowadzi do stagnacji, a ona do rutyny. Ta z kolei prowadzi do nudy, a ona, wcześniej czy później, zabija każdą relację. Stale na nowo poznawaj siebie i innych. Życie jest wtedy znacznie ciekawsze.
13. Dbanie o zdrowie to także dbanie o psychikę
Twój sposób myślenia i wszelkie emocje, które towarzyszą Ci w życiu, mają bezpośrednie przełożenie na zdrowie. Doświadczyłem tego na sobie niejednokrotnie i w ciągu ostatnich lat widziałem już tyle dowodów na to połączenie, że dziwie się, jak mało powszechne jest to podejście. Przykre jest to, że większość zaczyna się temu przyglądać dopiero, gdy w ich życiu lub życiu najbliższych pojawi się poważną choroba. Od kilku już lat fascynuje mnie to, jak bardzo dbamy o powierzchowność, kompletnie pomijając to, co mamy w środku. Nie czekaj, pracuj ze swoimi emocjami. To nie jest aż tak trudne, a długotrwałe korzyści są oszałamiające.
14. Twoi rodzice rozumieją więcej niż Ci się wydaje
Jeśli schowasz dumę do kieszeni, zostawisz za sobą wszelkie urazy i żale, podejdziesz do nich jak do normalnych ludzi, to może się okazać, że to, co mają Ci do przekazania, może być dla Ciebie szalenie cennym drogowskazem. Nie bój się zapytać ich o zdanie.
15. Mniej logiki, więcej uczuć
Człowiek uczy się wtedy, gdy rozumie. Jednak zmienia się, gdy zaczyna czuć. W pierwszej kolejności trzeba odgrzebać się z tych wszystkich ograniczających emocji, jak: wstyd, żal, smutek, złość, uraza i wiele innych, ale to daje dostęp do odwagi, radości, wdzięczności, miłości i powoduje coś, co dopiero można nazwać wewnętrzną przemianą.
16. Każdy ma swoją drogę i tempo, w jakim po niej idzie
Wielokrotnie widziałem w innych to, co oni zaczęli dostrzegać w sobie po kilku latach. To uczy cierpliwości i lepszego zrozumienia, że każdy z nas ma swoje rzeczy do ogarnięcia. Inni ludzie to najlepsze lustro, jakie możemy mieć, ale trzeba chcieć się mu przyjrzeć i zobaczyć w nim całość, a nie tylko zalety lub same wady.
17. Zatrudniaj wolno, zwalniaj szybko
Jestem dość empatycznym gościem, przez co, mimo że czytałem i słyszałem o tym wielokrotnie, wcale nie było łatwo się do tego zastosować. W tym roku jednak, ta lekcja wracała do mnie kilka razy. Jeśli tworzysz swój biznes i masz w nim pewną Tożsamość Firmową, każdy, kto zaczyna poza nią wykraczać, odpada. Tacy ludzie jedynie zajmują miejsca dla tych, którzy pasują do Twojej firmy o wiele bardziej.
18. Pokora najskuteczniej sprowadza na ziemię
Im więcej wiesz i im więcej potrafisz, tym większych pokładów pokory potrzebujesz. Inaczej łatwo jest odlecieć i myśleć o sobie, że pozjadało się wszystkie rozumy. Tylko prawdziwy mędrzec akceptuje swoją głupotę, przez co nie spoczywa na laurach – za to jest coraz bardziej świadomy, jak wiele do odkrycia jeszcze przed nim. Ta energia idealnie balansuje pewność siebie. Bo warto jest być pewnym tego, kim się jest, a zarazem mieć w sobie pokorę, by nieustannie odkrywać siebie na nowo.
19. Wszystko jest ze sobą połączone
Im częściej patrzę na te drobne przypadkowe wydarzenia w życiu, tym częściej dochodzę do wniosku, że one nigdy nie są drobne, a tym bardziej przypadkowe. Wszyscy ludzie, których spotykamy, każde zdarzenie, które ma miejsce jest po coś i z każdego z nich możemy wyciągnąć konkretne lekcje na przyszłość. Z takim podejściem, mimo że nie zawsze jest ono łatwe, idzie się o wiele swobodniej przez życie.
20. To, co pokazujemy na zewnątrz, często ma się nijak do tego, co w środku
Dzięki temu, że robię w życiu to, co robię, mam ten zaszczyt i przyjemność poznawać ludzi takimi, jacy są naprawdę. Ta głębia rozmów na warsztatach czy sesjach zmienia sposób patrzenia na to, jak zachowujemy się na co dzień. Często to zwyczajna gra pozorów, w którą inwestujemy tyle energii, byleby tylko nie pokazać tego, jacy jesteśmy, gdy nikt nie patrzy. Tylko, cholera, po co? Wiem, otworzenie się przed kimś może zaboleć, ale czy bardziej nie boli to, że gdzieś tam w głębi tak bardzo się tego boimy?
21. Mów to, co czujesz
„Przepraszam”, „dziękuję”, „proszę” „jesteś dla mnie ważny/a”, „kocham Cię” – to słowa, które mają wielką moc. Jeżeli są oparte na odpowiedniej intencji, nie da się ich nadużyć.
22. Przestań zajmować swoją uwagę pierdołami
Nadal mi się to zdarza. Zamiast odpocząć, pobawić się lub zająć czymś sensowniejszym, koncentruję się na bzdetach, na które kompletnie nie mam wpływu. Ba, na rzeczach, na które nawet nie chciałbym go mieć. Trenowanie mięśnia uważności to fascynujący proces. Dzięki niemu można łatwo zaobserwować, jak łatwo nasza uwaga idzie tam, gdzie nam to kompletnie nie służy. To nie z czasem mamy problem, a z wyznaczaniem priorytetów.
23. Niektórym ludziom trzeba w życiu powiedzieć „do widzenia”
Jeśli masz koło siebie wampiry energetyczne, osoby, które nieustannie podcinają Ci szydła, nie wierzą w Ciebie, wbijają Ci co chwilę szpile, kpią, a nawet szydzą, najpierw zrozum, dlaczego są w Twoim życiu. Bo są tam z jakiegoś powodu. Następnie, porozmawiaj z nimi o tym. Bardzo często robią to kompletnie nieświadomie. Równie często inaczej odczytujesz ich zachowania. Jeśli jednak mimo rozmowy, nadal się tak zachowują, zastanów się przez moment, czy oby na pewno są to odpowiedni towarzysze podróży zwanej życiem?
24. Nie każdy myśli tak, jak Ty
To, co dla Ciebie jest niczym, dla kogoś to wyczyn. To, co dla Ciebie oczywiste, dla kogoś jest niepojęte i nowe. Każdy z nas jest chodzącą indywidualnością, ale nie każdy o tym stale pamięta.
25. Spieprzysz w życiu jeszcze nie raz
I dobrze. Wtedy chociaż wiesz, że naprawdę Ci zależało i dałeś z siebie 100%. Zamiast się obwiniać i karać, przeżyj te emocje, wyciągnij wnioski i jak zawsze – idź dalej!
26. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku
Rozejrzyj się dookoła. Ci ludzie, których oceny tak bardzo się boisz, boją się równie mocno. Człowiek, naprzeciwko którego siedzisz i chcesz przed nim dobrze wypaść, ma pewnie taką samą chęć i stres, który temu towarzyszy. Każdy miał trudne dzieciństwo i każdy miał w nim chwile, za którymi czasami tęskni. I mógłbym tak wymieniać bez końca. Korzeń wielu naszych trudności jest taki sam, niezależnie od tego, ile mamy lat, doświadczeń, jakie mamy stanowisko, ile zer na koncie, itd.
27. “Traktuj bliźniego swego jak siebie samego” – to bzdura!
Po pierwsze, czasem traktujesz siebie gorzej niż potraktowałbyś kogokolwiek innego. Po drugie, nie bądź egoistą, traktuj ludzi tak, jak chcą być traktowani. Każdy ma inne potrzeby i inny sposób ich zaspokajania.
28. Każdy z nas ma w sobie dziecięcą beztroskę, ciekawość i euforię
Im jesteśmy starsi, tym szybciej „nie wolno” zamienia się w „nie wypada”. Olej to. Śmiej się tak, by mieć zakwasy na brzuchu, bądź ciekawy wszystkiego, a jak się cieszysz, to emanuj tym całym sobą, bo to szalenie zaraźliwa energia. Nie zabijaj w sobie tego wewnętrznego dziecka, tylko pozwól mu czasem złapać za ster. W końcu zawsze jest czas, by mieć szczęśliwe dzieciństwo!
29. Czasem trzeba rzucić wszystko w cholerę i pójść się pobawić
Często o tym zapominałem. Jednak ilekroć mi coś nie szło, mimo że siedziałem nad tym długo i rzetelnie, w momencie, gdy wróciłem do danego zadania po wybawieniu się, szło mi o wiele łatwiej. Wyluzuj. Nie napinaj się za bardzo. Powagę zostaw innym, baw się częściej, wszędzie tam, gdzie możesz. A jak gdzieś nie możesz, to raz na jakiś czas też spróbuj. Jeszcze się okaże, że to większa frajda.
30. Kiedyś stąd odejdziesz
Pewne jest to, że każdy z nas kiedyś umrze. Nikt jednak nie wie kiedy. Jeśli chociaż przez moment zastanowisz się, jak by wyglądało Twoje życie, gdybyś dziś dowiedział się, że został Ci jeden miesiąc, mogłoby to diametralnie wpłynąć na to jak funkcjonujesz. W takiej sytuacji wiele bzdur natychmiast wyparowuje. Priorytety są jasne i czytelne. Podczas spotkania z drugim człowiekiem nie uciekasz myślami, a jesteś w pełni obecny, bo nie wiesz czy jeszcze kiedykolwiek się spotkacie. Wiesz co zrobić, a na co nie marnować nawet sekundy. Jeżeli popatrzymy na to zagadnienie z pewnego poziomu świadomości, to śmierć nie budzi leku, a przypomina o tym, że każda chwila jest istotna.
31. Rób więcej dobra
Nie trzeba od razu pracować terapeutycznie z ludźmi, inspirować ich na miarę własnych możliwości czy pomagać tam, gdzie się da. Czasem wystarczy nie być dla innych zgredem, gdy ma się trudniejszy dzień. Czasem to może być mały uśmiech do kogoś, czasem drobny uczynek. Bo dla Ciebie to może być „nic”, a dla kogoś akurat tego dnia może znaczyć wiele. Jeszcze raz. Spraw, by ten świat był chociaż odrobinkę lepszy, bo Ty się na nim pojawiłeś. I rób tak codziennie.
32. Jeśli nie masz wdzięczności, nie masz nic
Jeśli nie potrafisz docenić tego, co masz obecnie, niezależnie od tego co to jest, większa ilość nie sprawi, że poczujesz się lepiej. Jeśli już, to bardziej Cię dobije. Doceń to, co masz, a masz dużo. Bo żyjesz. I możesz doświadczać tego wszystkiego. To, co robisz z tym darem, już zależy od Ciebie. Doceń kogo masz w swoim życiu, to co w nim już zrobiłeś i co już osiągnąłeś. A przede wszystkim to, jakim jesteś człowiekiem.
Czy nam się to podoba czy nie, wszelakie Social Media stały się już tak popularne, że dla wielu ludzi są dosłownie częścią życia. Nawet jeśli nie jesteś twórcą internetowym, to i tak w jakiś sposób konsumujesz treści, które są publikowane na różnych platformach. Świetnie, w końcu trzeba iść z biegiem czasu i nie ma sensu walczyć z czymś tak powszechnym i czymś, co koniec końców daje nam wszystkim niespotykane dotąd możliwości.
Jak to w życiu bywa, tam gdzie zady, są i walety.
Social Media dają każdemu możliwość pokazania tego, co chce pokazać. A co za tym idzie, również ukrycia tego, czego się wstydzi, boi, wypiera lub po prostu nie chce pokazywać. Między innymi przez to dość łatwo jest ulec iluzji, że to co widzimy jest prawdą absolutną.
Cóż, często nie jest. O tym właśnie traktuje dzisiejszy materiał. Razem z moim serdecznym przyjacielem Vasquezem z podcastu Each One Teach One rozmawiamy o autentyczności w sieci. Temat ważny i ponadczasowy.
Co z filmu wyciągasz dla siebie? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu!
Jeśli jeszcze tego nie robisz, polecam Ci śledzić Michała na wszystkich jego kanałach. Jak się zresztą przekonałeś, jest to absolutnie autentyczna postać. A o to dzisiaj trudniej niż mogłoby się wydawać.
Blog Each One Teach One
Kanał YouTube
Fanpage
Instagram
Ten wpis jest trochę inny.
Tworząc jakikolwiek materiał, zawsze mam z tyłu głowy jeden cel: przekazać Ci jak najbardziej użyteczne i przydatne treści. Można powiedzieć, że to już moja natura. Myślę, że i z dzisiejszego filmu wyciągniesz coś dla siebie. Choć idea jego powstania jest inna niż zazwyczaj.
Kilka dni temu na jednym ze spotkań firmowych mój zespół zaproponował, że warto byłoby opowiedzieć trochę o idei, jakiej przyświeca Akademia Dynamiki Relacji™. Właśnie, prawdopodobnie nie wiesz nawet co to jest, dlaczego powstało, no i przede wszystkim, dlaczego warto żebyś się tym zainteresował. Team wpadł na pomysł, by zamiast nagrać klasyczne video, tym razem zrobić je w formie wywiadu.
Starałem się bardzo odpowiadać jak najprecyzyjniej, choć przyznaję, że widząc fragmenty nagrania dzisiaj, o wielu rzeczach opowiedziałbym znacznie dłużej. Cóż, może to temat na kolejne materiały.
Daj znać, czy coś z tego filmu zarezonowało z Tobą jakoś szczególnie!
Przy tak dużej ilości informacji, którymi jesteśmy bombardowani z każdej strony ci, którzy potrafią świadomie zarządzać swoją uwagą, wygrywają. W pracy, gdzie natłok obowiązków potrafi solidnie obciążyć i zamiast skupić się w 100% na wykonywanym zadaniu, stresujemy się jak wiele jest jeszcze do zrobienia, ale także w życiu osobistym, kiedy to zamiast być w pełni obecnym przy drugiej osobie, reagujemy na każde powiadomienie w telefonie.
Codziennie dostajesz dziesiątki powiadomień z różnych portali społecznościowych oraz wiele emaili. Można by powiedzieć, że przecież nie ma w tym nic złego, że takie czasy, że to w końcu postęp, że to dzisiejsza norma. Jasne, to wszystko prawda. Problemem jest jednak to, że rzadko jesteśmy świadomi jakie konsekwencje niosą za sobą takie nawyki. A są one większe niż Ci się wydaje.
Wiele źródeł podaje negatywny wpływ stale wyskakujących powiadomień, przerw na sprawdzenie maili czy kompletnie bezcelowego surfowania po internecie. Wpływa to negatywnie na proces uczenia się oraz przyczynia się do spadku efektywności w pracy o nawet 40%! To daje do myślenia.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że nasza umiejętność koncentracji, ma swoje ograniczenia. Jak z każdą umiejętnością, tak i nad nią możemy pracować. Jednak jeśli wierzysz, że jednocześnie możesz wykonywać wiele czynności, robisz sobie dużą krzywdę, a już na pewno nie jesteś na tyle efektywny, na ile mógłbyś być.
Nie wiem czy wiesz, ale za każdym razem gdy przenosisz uwagę z jednego punktu na drugi, doświadczasz czegoś co nazywa się “attentional blink” (mrugnięcie uwagi), to pewnego rodzaju „dziura”, która trwa do 30 sekund. Z jednej strony to niby nic, z drugiej, jeżeli prowadzisz dobrze rozpędzony samochód, to 30 sekund może decydować o Twoim życiu lub zdrowiu.
Przenieśmy temat na kontekst pracy. Ile pracujesz w ciągu dnia? Nie mam na myśli tego, ile czasu spędzasz w miejscu pracy, ale ile czasu realnie pracujesz, nie licząc wszystkich przerw, bezmyślnego sprawdzania telefonu czy robieniu innych, kompletnie zbędnych rzeczy?
Polecam Ci to policzyć, włączając stoper za każdym razem, gdy zaczynasz konkretną czynność i wyłączając go, gdy przerywasz lub kończysz. Praktycznie zawsze okazuje się, że Twój dzień pracy, tak naprawdę trwa znacznie mniej niż Ci się wydaje. Po co się zatem oszukiwać i udawać zapracowanego, podczas gdy zamiast tego można pracować nad swoją efektywnością?
To dość smutne, że często przysłowiowy Kowalski spędza w pracy 8 godzin, podczas gdy realnie pracuje może przez 3. Na dodatek, ta praca często nie jest wykonana dobrze a już na pewno nie ponadprzeciętnie. Cal Newport, profesor z uniwersytetu Georgetown, w swojej książce „Praca głęboka” (bardzo Ci ją polecam) twierdzi, że ludzie, którzy potrafią świadomie zarządzać swoją uwagą i koncentrować się na wykonywaniu jednej czynności, to coraz większy rarytas na rynku. Tacy ludzie są obecnie najbardziej poszukiwanymi pracownikami. Podpisuję się pod tym całym sobą.
Zapewne też nie raz widziałeś takie zachowania u innych. W końcu dostrzec te mechanizmy u siebie samego zawsze jest najtrudniej. Podczas spotkania, wspólnej kolacji, imprezy zamiast cieszyć się swoją obecnością, ludzie są kompletnie zaabsorbowani telefonami i cała ich uwaga jest skierowana w stronę wirtualnego świata. Co gorsza, to często jest już zachowanie kompletnie nieświadome i nawykowe. Oczywiście, telefon czy media społecznościowe nie są czymś złym. Tak samo przecież czekając na autobus możemy czytać książkę czy konsumować treść, którą skonsumować chcemy. Jeżeli świadomie zaspokajasz jakąś swoją potrzebę w ten sposób, to oczywiście zupełnie inny temat. Tutaj jednak chcę zwrócić Twoją uwagę na to jak często to technologia steruje nami, a nie my technologią.
Liczba nawyków, które nieświadomie w sobie wypracowujemy żyjąc w ten sposób jest ogromna i na dłuższą metę bardzo szkodliwa. Sam zresztą mogłeś się już o tym wielokrotnie przekonać. Aby to lepiej zobrazować, wytłumaczę Ci najpierw jak działa mechanizm stresu.
Jest to mechanizm, który ma każdy z nas i który powstał dawno temu. Niektórzy uważają że ma grubo ponad 2 miliony lat. Nie jest on jednak przystosowany do czasów w których żyjemy. Byłoby świetnie, gdyby natura, a w tym aspekcie nasz mózg, szybko potrafił zmieniać takie mechanizmy, niestety tak się nie dzieje. Widzisz, w dawnych czasach, z których ów mechanizm pochodzi, stres był czymś okazjonalnym i krótkotrwałym. Ktoś szedł polować na przysłowiowego mamuta, co zapewne do najprzyjemniejszych zadań nie należało. Na pewno też wywoływało silny stres. Takie sytuacje jednak w życiu jednostki nie występowały każdego dnia, przez co reakcja na bodziec była silna, ale opadała po dość krótkim czasie.
Co ważne, wysiłek fizyczny, który wtedy był naturalną częścią funkcjonowania, i teraz przyczynia się do wyrzucania hormonów stresu z naszego organizmu. Oczywiście, dzisiaj nie musimy polować na mamuty. W gruncie rzeczy nie musimy polować na nic, ale dla Twojego umysłu dzisiejszym mamutem są stresy dnia codziennego.
Umysł na pewnym poziomie nie rozróżnia fikcji od rzeczywistości. Dlatego m.in możesz się silne zestresować samym wyobrażeniem o jakiejś rozmowie. Dlatego, będąc na wakacjach, gdzie masz ponoć odpoczywać, gdy nadal myślisz o pracy (bo nie potrafisz kierować swoją uwagą), Twój organizm nie odpoczywa a stale przeżywa stres.
Nie musisz zresztą nawet jechać na wakacje, bo dzisiaj zewsząd jesteś napastowany informacjami, które dla twojego organizmu są biegnącym na Ciebie mamutem. Tkwimy w nieustannym napięciu, które powodują, że stres jest permanentny. Dla jasności, stres sam w sobie nie jest czymś złym i nie traktuj go w ten sposób. Myślenie o tym, że życie może być go absolutnie pozbawione włóż między bajki. Prawdziwym problemem jest nasza nieumiejętność obchodzenia się z nim.
Pamiętaj, nasze organizmy nie są przystosowane do stresów przewlekłych! Biologicznie nie jesteśmy stworzeni do funkcjonowania w takich warunkach. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że dzisiaj zamiast fizycznie wydalić stres z organizmu, albo go zajadamy, albo zapijamy, albo staramy za wszelką cenę ukryć jego istnienie. To absurd.
Zatem jeżeli pracując nieustannie przeskakujesz z wątku na wątek, mimo że tego nie dostrzegasz, Twój organizm może (i zazwyczaj tak robi) postrzegać to jako czynniki stresogenny. Jeśli jest to dla Ciebie stały sposób funkcjonowania, stres staje się przewlekły, a brak jego odpowiedniej redukcji powoduje masę dolegliwości chorobowych i jest prostą drogą do wypalenia. Nasza naturalną tendencją jest unikanie miejsc, które nieświadomie kojarzymy z silnym stresem.
Kilka sugestii, których wprowadzenie może zarówno pomóc Ci zarządzać swoją uwagą, praktycznie redukować stres, a co za tym idzie, nawet unikać wypalenia:
1. Pracuj w blokach 90-minutowych, po których robisz sobie kilkuminutową przerwę. Dla jasności, “pracuj” oznacza “bądź na maksa skoncentrowany na pracy”. 90 minut to górny limit trzymania uwagi, który na samym początku nie jest łatwy do osiągnięcia. Podczas przerwy zajmij się czymś innym niż w trakcie pracy, tzn. jeśli pracujesz przy komputerze, to przy nim nie odpoczywaj. Przejdź się, pooddychaj świeżym powietrzem, chociażby popatrz przez otwarte okno.
2. Wyłączaj wszystkie dystraktory w pracy. Co za tym idzie, zero portali społecznościowych, zero zerkania co chwilę na maila czy telefon. Wyznacz sobie konkretny czas kiedy to robisz w ciągu dnia, ale na pewno nie rób tego gdy pracujesz. Nie dość, że marnujesz energię i czas, to jeszcze, koniec końców, jesteś mniej efektywny, a im gorsze masz efekty, tym naturalnie więcej stresu w Twoim życiu. A po co Ci to? To dla większości ludzi obecnie jest jedna z najtrudniejszych rzeczy do wprowadzenia. Jednak już po kilku dniach będziesz zdziwiony tym, ile jesteś w stanie zrobić w znacznie krótszym czasie.
3. Zabierz telefon z pola widzenia. Masz nawyk sięgania po to urządzenie więcej razy niż Ci się wydaje. Jeśli zostawisz go w innym pomieszczeniu, nie będzie Cię kusić, by co chwilę sprawdzać powiadomienia. Wyznacz sobie konkretne pory kiedy to robisz. Pamiętaj, że to Ty masz sterować tym urządzeniem, nie ono Tobą.
4. Spędzaj dziennie minimum godzinę bez internetu. Kiedyś to była dla mnie abstrakcja, jednak dzisiaj tryb offline to jedna z moich ulubionych funkcji w telefonie. Nikt nie przeszkadza, nie zakłóca skupienia i nic nie przerywa tego, co jest dla mnie obecnie priorytetem. Najlepsze jest to, że nic złego się przez to nie dzieje, a odłączając się od całej tej wirtualnej rzeczywistości, Twój umysł jest bardziej „wyostrzony” do odpowiedniej pracy.
5. Fizycznie redukuj stres.Jeśli nie lubisz biegać, to rób sobie dłuższe spacery. Zacznij uprawiać jakiś sport i rób to regularnie. Ważne jest jednak to, by dostarczał Ci on sporo frajdy i zabawy, a nie dodatkowych stresów. Możliwości jest wiele, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie. To niezbędna aktywność, jeśli chcesz naprawdę lepiej funkcjonować i być mniej zestresowanym.
6. Zadbaj o kontakt z naturą.W dobie cyfryzacji stanowczo za rzadko patrzymy na biologię i to jakimi kieruje się prawami. Jeśli chcesz się naprawdę zresetować, zadbaj o to, by przebywać na łonie natury. Może lubisz wodę, może góry, albo spacer po lesie. Wybierz coś, co powoduje u Ciebie naturalne odprężenie. Jeśli połączysz takie środowisko z aktywnością fizyczną, to może się okazać, że znajdziesz niejedno hobby, a kto wie czy nie pasję.
7. Medytuj.Jest wiele form medytacji. Możesz znaleźć sporo informacji o tym, jak redukuje stres i wspomaga koncentrację. Zadbaj o to, by medytować choćby 5 minut co drugi dzień. Nie zobaczysz efektów natychmiast, ale po pewnym czasie te 5 minut przestanie Ci wystarczać.
Patrząc po długości tego wpisu, troszkę się rozpisałem. Kiedyś taki post pisałbym pewnie przez długie godziny. Dzisiaj, nie dość że sprawiło mi to sporo frajdy, to zajęło także znacznie mniej czasu. A wszystko to m.in dlatego, że regularnie stosuję się do wyżej wymienionych punktów i do kilku innych, ale o tym innym razem.
Każdy z nas, wchodząc w relację, robi to wraz z całym swoim “bagażem” – przyzwyczajeniami, przekonaniami, doświadczeniami, które warunkują to, w jaki sposób podchodzimy do wszystkiego co nas otacza.
Carl Gustav Jung głosił, że gdyby przyrównać ludzi do substancji, to relacje, które ze sobą tworzą nie byłyby jedynie sumą dwóch roztworów, a za każdym razem tworzyłyby zupełnie nowy byt – mieszankę typową tylko i wyłącznie dla połączenia tych 2 mikstur. Innymi słowy, kiedy decydujemy się na związanie się ze sobą, nie jesteśmy tylko sumą cech dwojga ludzi, ale relacją opartą na naszym bagażu, której przebieg i kształt trudno przewidzieć kiedy podejmujemy tę decyzję. Wszystko przejawi się w dynamice danego związku.
Wychowując się w naszych rodzinach przejęliśmy pewne tendencje do przyjmowania określonych ról w kontaktach z innymi ludźmi. Ktoś może być bardzo decydujący i zorganizowany, bo to na nim/niej leżał taki obowiązek od wczesnych lat dzieciństwa, ktoś inny może być bardziej elastyczny, ugodowy bo w jego rodzinie była osoba, która podejmowała wszystkie decyzje.
Różnice w odgrywaniu ról mogą się przejawiać także np. w kontekście pojmowania pewnych ważnych w relacjach międzyludzkich kwestii. Na przykład, dla jednej osoby bliskość może wiązać się z kontrolą, z brakiem prawa do prywatności, intymności, bo takie ma doświadczenia ze swojego domu rodzinnego. W związku z tym, taki człowiek może czuć silną potrzebę kontrolowania partnera, a wszelkie przejawy dążenia do wolności będzie postrzegać jako zagrożenie dla bliskości. Dla kogoś innego ten sam termin będzie oznaczał zaufanie i szanowanie niezależności drugiej osoby.
Inny przykład, istnieją rodziny, w których nie ma tematów tabu, ale są i takie, w których o wielu rzeczach się nie rozmawia, ignoruje się ich istnienie. Rodziny różnią się także w przyzwoleniu do odczuwania emocji – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.
Innym wzorcem, który może się pojawić jest przekonanie, że związki to coś, co w pewnym momencie przemija. Dlatego, jeśli robi się trudno, łatwiej jest podjąć decyzję o rozstaniu niż pracować nad związkiem.
Problemem współczesnych relacji jest to, że często zakładamy złe intencje partnera lub partnerki, zamiast zastanowić się nad tym, dlaczego zachowuje(my) się w taki, a nie inny sposób i w jaki sposób można poprawić komunikację w danym związku. Bo chyba trudno założyć, że ludzie, wchodząc w relację, celowo kierują się złymi pobudkami.
Co więcej, zbyt wiele rzeczy oczywistych dla nas przyjmujemy jako generalnie obowiązujące prawa, co pozostawia mało miejsca na dyskusję. Dla nas coś jest “normalne” i w związku z tym mamy pewne oczekiwania w stosunku do drugiej osoby. Do momentu, kiedy zorientujemy się, że druga strona ma zupełne inne podejście do tego, co dla nas było takie oczywiste.

Decydując się na bycie blisko z drugim człowiekiem zawsze warto mieć z tyłu głowy taki znak zapytania, który nam przypomni, że być może nie przedyskutowaliśmy jakichś ważnych kwestii – co to dla nas znaczy być w związku, być blisko, polegać na sobie etc. lub nie zaktualizowaliśmy tej wiedzy. A przecież każdy z nas się zmienia! Zmieniają się nasze potrzeby, poglądy i oczekiwania.Nie jesteśmy tymi samymi ludźmi, jakimi byliśmy jeszcze 10 lat temu.
Dlatego też dobrym rozwiązaniem jest decydowanie się na wejście w związek w momencie, w którym czujemy, że uporaliśmy się z zamknięciem procesu odłączania się od rodziny. Kiedy czujemy, że wiemy jakie schematy mogą się w nas uaktywniać i potrafimy sobie z nimi poradzić. A przede wszystkim – w momencie, gdy nauczymy się podchodzić do drugiej osoby ze zrozumieniem, bez oceniania.
Pewnie nie raz w życiu zdarzyło Ci się pomyśleć lub choćby usłyszeć od kogoś, że kobiety wolą chamów. Że jeżeli mężczyzna jest za dobry, to na dłuższą metę przestanie być pociągający i kobieta znajdzie sobie kogoś innego. Że nie ma co się starać, bo jeśli jesteś porządny, to i tak nie znajdziesz kobiety, która to doceni.
Problem w tym, że ten sposób myślenia opiera się na błędnym założeniu.
Jakim?
Sprawdź poniższe nagranie, które pochodzi z mojego produktu premium dla mężczyzn – The Wolf Masterclass.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nigdy nie zauroczył się w kobiecie na tyle, by zrezygnować dla niej ze swojej pasji, ze spotkań z kolegami. Ba! Może nawet ze spotkań ze wszelkimi kobietami!
Tak, wiem. Zdarzyło się chyba każdemu.
I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że czasami trudno jest powstrzymać się przed wkręceniem się w osobę, która nas oczarowała całą sobą. Przed zarzuceniem wszystkiego innego na rzecz możliwości spędzania z nią czasu. Jednak, zaufaj mi, nie tędy droga.
Na dłuższą metę to mężczyzna, który ma swoje zainteresowania, pasje zasady jest bardziej interesujący, pociągający. Każdy człowiek w związku powinien mieć jedno zobowiązanie wobec samego siebie – by nie dać się zatracić w relacji, nie idealizować drugiego człowieka, nie stawiać jego potrzeb ponad swoje.
Jeżeli oboje zadbacie o swoje “orbity”, czyli rzeczy, które są dla każdego z Was z osobna ważne, jeżeli będziecie dbać o to, by każdy z Was potrafił czasami pobyć po prostu sam, po swojemu, Wasza relacja będzie dużo bardziej wyważona, głęboka i oparta na wzajemnym szacunku.
Więcej na ten temat znajdziesz w poniższym nagraniu, które pochodzi z mojego produktu premium dla mężczyzn – The Wolf Masterclass.